A teraz od początku, bez fangirlskiej otoczki. Cały dzień spędziłam z Cappy, Evendell i Corti. Przesiedziałyśmy kupę czasu w Złotych na piętrze z papu śmiejąc się z różnych pierdół i obgadując grupki jrocktardów (nazwa wymyślona by Evendell), które co rusz się kręciły niedaleko nas. Kiedy dotarłyśmy pod Stodołę przywitał nas tłumek chyba największych, mrocznych, jrockowych dziwadeł jakie w życiu widziałam. Nawet na konach się takich istot nie spotyka! Wśród nich poczułam się tak bardzo... normalna xD To było rozwalające doświadczenie. W sumie mogłam się odwalić bardziej widowiskowo, ale wyszłam z założenia, że to w końcu koncert, więc muszę się dobrze bawić, a przede wszystkim dobrze czuć. Dlatego zrezygnowałam z chełmu z własnych włosów, koturnów i bóg-wie-czego-jeszcze. Choć jak na moment zostawiłam dziewuchy i wróciłam do domu, ludzie w autobusie patrzyli się na mnie w stylu "o to ta co zjada koty i gwałci dziewice", czy coś w ten deseń. ~Hehe, witaj codzeinności!~
Poznałyśmy dwóch panów z Grudziądza - Omara i Kamila, a także Agnieszkę, ale za grzyb nie pamiętam skąd. Potem dołączyła do nas jeszcze Kami. W sumie całe kolejkowe czekanie spędziliśmy na mangowych pogawędkach, wymienianiu się konwentowych planów, co sprowokowało mnie do rozważenia ewentualnego wyjazdu z Cappciem na Piernicon, ale to się jeszcze zobaczy ^^
A Kamil i Igor w sumie to chyba czuli się nieco nieswojo xD Kamil już mi zapowiedział, że więcej nie pójdzie na tak popieprzony koncert. Hehe. W sumie ma trochę rację, co do dziwności. Raziło mnie to, że Dir grał jedna piosenka po drugiej, bez żadnych MC, nawet po japońsku. Rozczarowałam się też brakiem "Disable complexes" - mojego ukochanego kowałka z "zamerykańszczonych" płyt. Mam też mieszane uczucia co do publiki. Z jednej strony przed koncert śmiałam się i gadał z ludźmi na około - swoiskie towarzycho, bo łączyły nas zainteresowania. Nawet jakiś chłopak przybił ze mną żółwika-satana za moją koszulką X-Japanów. A w czasie koncertu, kurczę, dzicz. Mało, że co jakisz czas szły jakieś dziwne fale, ale to takie, że się wypiepszaliśmy płasko na podłogę! W życiu, na żadnym koncercie nie widziałam jeszcze takiego zjawiska! Ale faceci i panienki walący łokciami, rękami i nie chcę wiedzięc czym jeszcze w innych obok. Ja rozumiem, że koncert itd, ale nawet na nich obowiązuje jakaś kultura. Ludzie w pogo przecież nawzajem wręcz pilnują siebie, by nikt nie rypnął o ziemie, a jak już to rzuca się na niego połowa żeby pomóc wstać. A tu nic takiego! Jakiś facet omal nie zwalił Kami na podłogę i dalej odstawiał swoje wygibasy. Uh, chyba już mi przeszło.
Pomijając te wręcz drobnostki w porównaniu do całokształtu, jak dla mnie koncert był wyśmienity. O dziwo Stodoła naprawdę zadbała o dzwięk - słychać było głos i gitary, a bass jak dla mnie był akurat głośny. A i support w końcu diabli wzięli, a w sumie byłam nawet ciekawa kogo wybrali. No ale nic
Napatrzyłam się na Die, któremu cudownie nawiew podwiewał włosy (PS. chyba go ostatnio podkarmili, bo wygląda już normalnie) - jak na jakimś teledysku! Na Kyo, który chyba ma najnormalniejsza fryzurę od paru lat, ale fanki się nie rozczarowały, w końcu zdjał z siebie koszulkę i uraczył nas swoim tańcem xD No Toto, który robił za niemy MC, prowokował fanki, aby krzyczały itp. Seriow wygląda dziwnie z tymi włosami, ale lepiej niż jak był na wpół łysy xP Najmniej aktywny był Kaoru - poprostu stał i grał, eh. A Shinya wymiatał na perkusji (która tak zachwyciła Kamila i Igora) tak, że widziałam jednynie jego majtającą się czuprynę.
Ja chcę jeszcze raz! >.<
Po tym koncercie mam wrażenie, że ankieta na acpie "Który japoński zespół wystą








--
I love Vampires and I loved them BEFORE I read Twilight.
I'm UKE and I'm proud.
My English suck.
i jeszcze będzie ich wiele :*
--
'jeżeli płaczesz nad tym, że w Twoim życiu słońce zapadło za horyzontem, łzy przeszkodzą Ci dostrzec piękno gwiazd.'
--
Gender is not an option for you to let go of someone you love. -YunhoJaeJoong
나는 당신을 아주 많이 사랑합니다~<3
Previous Page12345...Next Page